Red and Black



  Zaczynając pisać tego posta, w połowie wszystko skasowałam, skopiowałam i przeniosłam do notatek. Miał być temat o kończących się wakacjach, ale zdjęcia za nic nie pasowały mi do tego jak je spędziłam, znaczy oczywiście są one jednym z dni z wakacji, ale tylko jednym. Przez te wakacje tyle się działo, że bez zawahania mogę stwierdzić, że jak na czas obecny były to najlepsze w moim życiu. Stwierdziłam, że dobrą pamiątką dla samej mnie byłoby zrobienie tutaj sklejek z najlepszymi momentami z tych całych 3 miesięcy, z podróży, spotkań i takiego właśnie posta możecie oczekiwać 1 września.
  Teraz zostawiam Was, ze zdjęciami w mojej ulubionej sukience, które jak zawsze wspaniale zrobiła Madzia. Dziękuję!



Sukienka - Zara | Buty - Adidas tubular


27 sierpnia 2016 - 13 komentarzy

Disneyland Kalifornia



 Chociaż mam już 15 lat i zaraz idę do 3 klasy gimnazjum, bajki Disneya towarzyszyły mi od zawsze i nadal towarzyszą. Właśnie przed chwilką skończyłam oglądać każdemu znaną bajkę Toy Story 2, na którą przypadkowo wpadłam, przełączając programy. Te bajki mogę oglądać bez końca i nie ważne czy po raz 8, czy widzę je pierwszy raz na oczy.

 Zawsze marzyłam o Disneylandzie tym w Paryżu, bo za nie realne uważałam dzień spędzony w Disneylandzie w Kalifornii. Spełniło się, byłam i to właśnie w Kalifornii! Marzenie chociaż dla wielu dziecinne, mi przyniosło ogromną radość. Pewnie nie jednej osobie wyda się to naprawdę dziwne, ale zobaczenie na żywo niby tylko przebranych ludzi w kostiumy, wywierało na mnie ogromne wrażenie. Czemu? Osoby w tych strojach zachowywały się jak prawdziwe postacie, dzięki nim można było poczuć się jakby bohaterowie animowanych bajek naprawdę ożyli, nie tylko podali Ci rękę, ale także przytulili, powiedzieli miłe słowa. Tak jak Bella, która zachwycała się moją sukienką. A spotkanie z Kłapołuchym, zapamiętam na zawsze, bo od małej był moją ulubioną postacią, pamiętam jeszcze jak do 1 klasy nosiłam fioletowy plecak z osiołkiem, a jego maskotkę trzymałam na parapecie w pokoju.

 Wszystko było jak z obrazka, słynny zamek Śpiącej Królewny, a domek myszki Miki zwiedzałam, aż 30 minut. Co jak co ilość ludzi, jest naprawdę przerażająca, kolejki czasami oszacowane są na 80 minut stania, więc moje chęci na czekanie, nie były zbyt duże. Poszłam tylko na dwie atrakcje, ale jestem z tego w pełni zadowolona, bo jedną z nich była moja wymarzona już od paru lat. Chodzi mi o herbaciane przyjęcie z Alicji w krainie Czarów, czyli ogromne filiżanki, do których można wsiąść po parę osób.

Z tego dnia przygotujcie się na mnóstwo zdjęć!




instagram  |  ask |  tumblr
15 sierpnia 2016 - 14 komentarzy
Copyright © 2009–2017 Joanna Szwed
Template: Wojtokuba.pl